„Odszkodowanie za zmarnowane życie”

 

Chwila nieuwagi może kosztować naprawdę wiele. Ułamki sekund sprawiły, że życie Adasia zamieniło się w piekło. 4-latek był pasażerem auta, w które na skrzyżowaniu uderzył z pełną prędkością inny samochód – wyjątkowo niefortunnie, bo od strony, po której siedział chłopiec. W tej sytuacji fotelik, w którym podróżował chłopiec, zdał się na nic. Impet uderzenia był tak wielki, że u Adasia doszło do przerwania rdzenia kręgowego. Na domiar złego uraz powstał w najgorszym możliwym miejscu – w odcinku szyjnym.

W wyniku wypadku chłopiec stracił jakąkolwiek szansę na normalne funkcjonowanie i rozwój. Z energicznego, beztroskiego dziecka stał się osobą, która prawdopodobnie do końca życia będzie przykuta do łóżka i będzie wymagać stałej opieki innych. Skutkiem obrażeń jest niedowład wszystkich czterech kończyn oraz ciężka niewydolność oddechowa. Adaś przez 24 godziny na dobę jest wspomagany respiratorem i musi mieć założoną stomię. Nie potrafi wykonywać skoordynowanych ruchów i nie może nawet usiąść. Co gorsza, nie jest w stanie odpowiedzieć na żadne pytania zadawane przez bliskich i personel medyczny. Szanse na to, że stan chłopca kiedykolwiek się poprawi, są bardzo małe.

Mimo tragicznego stanu Adasia zakład ubezpieczeń, który zapewniał ochronę sprawcy w zakresie OC, umył ręce. Jego przedstawiciele uznali, że kwota w wysokości 180 000 zł to wystarczające zadośćuczynienie za zmarnowane życie. W obliczu rażącej niesprawiedliwości zdesperowani rodzice chłopca zgłosili się do kancelarii prawnej specjalizującej się w uzyskiwaniu odszkodowań. Po zapoznaniu się ze sprawą pełnomocnik Adasia od razu zadecydował o skierowaniu jej na drogę sądową.

W toku zaciętego postępowania (sprawa była rozpoznawana w dwóch instancjach) sądy zadecydowały o przyznaniu dodatkowego zadośćuczynienia o wysokości 820 000 zł. W sumie kwota świadczenia wyniosła 1 000 000 zł plus odsetki za niewypłacenie zadośćuczynienia w terminie. Na tym jednak nie koniec. Zarządzono, że ubezpieczyciel co miesiąc będzie wypłacał miesięczną rentę w wysokości 11 000 zł na pokrycie kosztów opieki nad Adasiem. Sądy zadecydowały również, że ubezpieczyciel będzie odpowiadał za skutki wypadku, które ujawnią się w przyszłości.

JAK POMAGAJĄ KANCELARIE ODSZKODOWAWCZE?

Bracia Marcin i Karol mieli 6 lat i 8 miesięcy, kiedy w wyniku tragicznego wypadku samochodowego zmarła ich mama. Ubezpieczyciel zaproponował 0 zł. Po wygranej sprawie każdy z nich otrzymał po 100 tys. zł.

Pan Kazimierz przechodził przez przejście dla pieszych, gdy potrącił go samochód. Doznał obrażeń podudzia, miednicy i stłuczenia mózgu. Ubezpieczyciel zaproponował 0 zł. Po wygranej sprawie dostał 115 tys. zł zadośćuczynienia.
Patryk, gdy miał 4 latka, uległ wypadkowi samochodowemu, doznał rozległych obrażeń mózgowych skutkujących trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Ubezpieczyciel przyznał mu 15 tys. zł i 966 zł kwartalnej renty.
W wyniku procesu uzyskał 470 tys. zł odszkodowania i kwartalną rentę w wysokości 7116 zł.

WARTO ZWRÓCIĆ SIĘ O POMOC

Sprawę Adasia podsumowuje mec. Krzysztof Jaworski, wiceprezes organizacji Pomoc Poszkodowanym – Ogólnopolska Izba Pośredników i Przedstawicieli Firm Odszkodowawczych: – Ta historia pokazuje, że zazwyczaj nie wiemy, że możemy ubiegać się o znacznie wyższe odszkodowanie. Ubezpieczyciele niestety bardzo często zaniżają kwotę naszego świadczenia. Fachowcy z kancelarii odszkodowawczej wiedzieli, że Adaś musi otrzymać to, co mu się należy, czyli godne zadośćuczynienie. W efekcie kancelaria wywalczyła dla niego prawie sześć razy więcej pieniędzy. – W sytuacji, kiedy uważamy, że przyznane nam odszkodowanie jest zbyt niskie, a wyczerpaliśmy już standardowe drogi dochodzenia swoich praw, powinniśmy się zgłosić do kancelarii odszkodowawczej. Wyspecjalizowani prawnicy wezmą pod uwagę wszystkie aspekty sprawy i pomogą nam uzyskać adekwatne odszkodowanie.

Tags: , , , , ,