Był to chłodny, styczniowy dzień. 49-letni Andrzej jechał jako pasażer samochodu, który prowadził jego kolega. Rozmawiali właśnie o sprawach zawodowych, snuli ambitne plany na przyszłość. Nagle w ich samochód z silnym impetem uderzył inny samochód. Kierowca jadący za Andrzejem i jego kolegą nie zachował bezpiecznej odległości między poprzedzającym pojazdem. Całe zdarzenie trwało sekundy, ale jego skutki Andrzej odczuwać będzie przez całe życie.

Karetka błyskawicznie przewiozła rannych do szpitala, gdzie okazało się, że Andrzej ma rozległe obrażenia ciała: stłuczony mózg, złamaną kość czaszki, twarzoczaszki oraz nosa z przemieszczeniem odłamów. Sytuacja była krytyczna. Mężczyzna trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie najlepsi specjaliści walczyli o przeżycie przez niego kolejnych godzin.

Andrzeja wprowadzono w stan śpiączki. Stan zdrowia po jakimś czasie ulegał powolnej poprawie. Mężczyzna miał silny organizm, który dobrze sobie poradził z licznymi obrażeniami. Po kilku dniach udało się go wybudzić. Spędził 42 dni w szpitalu i dopiero po tym czasie był wstanie wyjść o własnych siłach do domu.

Radość z powrotu nie była długa. Wspomnienia tragicznej sytuacji nie dawały o sobie zapomnieć. Dodatkowo Andrzej miał zaburzenia węchu i smaku. Musiał też się zmierzyć z depresją, czuł się samotny i ogromnie skrzywdzony.

Mimo tej dramatycznej sytuacji postanowił walczyć o sprawiedliwość. Zgłosił się do jednej z kancelarii odszkodowawczych. Wyspecjalizowana kadra ekspertów pomogła mu w niełatwej sprawie i wywalczyła świadczenie w wysokości blisko 300.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia za doznane w wyniku wypadku ból i cierpienie z OC sprawcy zdarzenia. Wyrok sądu rozpoczął nowy etap zmian w życiu poszkodowanego.