Śmierć dziecka to największa tragedia jaka może spotkać rodzica. Taki dramat zdarzył się w rodzinie pani Marii. Jej mąż zabrał na przejażdżkę ciągnikiem rolniczym ich 10-cio letniego syna Tomka. Nikt nie przypuszczał, że ta zabawa może mieć tragiczne skutki. W trakcie podjeżdżania pod wzniesienie ojciec stracił panowanie nad pojazdem. Po chwili ciągnik wywrócił się i przygniótł chłopca. Tomek zmarł na miejscu. Całą sytuacja zdarzyła się na oczach matki.

Kobieta straciła syna, co wywarło ogromny wpływ na jej dalsze życie. Tomek był jej pierwszym dzieckiem. Od chwili narodzin był dla pani Marii całym światem. Z radością obserwowała jak wypowiada pierwsze słowa i stawia pierwsze kroki. Był bardzo utalentowanym dzieckiem, śpiewał w chórze, szybko nauczył się pływać i jeździć na łyżwach. Z przyjemnością pomagał rodzicom w obowiązkach domowych. Matka wiązała z nim wielkie nadzieje, czuła, że wyrośnie na odpowiedzialnego człowieka i osiągnie w życiu sukces.

Od chwili jego śmierci życie kobiety wypełnione jest rozpaczą i cierpieniem. Zamknęła się w sobie i w samotności przeżywa swój smutek. Nie może porozumieć się z mężem. Obwinia go za śmierć ich dziecka. Nieustannie myśli o Tomku i często odwiedza jego grób.

Pani Maria dowiedziała się o tym, że może starać się o zadośćuczynienie, jakie przysługuje osobom bliskim ofiar wypadków komunikacyjnych. Chodzi o choćby częściowe zrekompensowanie ogromnego bólu, związanego z tragiczną śmiercią – w tym wypadku dziecka. Uzyskane środki finansowe mogą być przeznaczone np. na opłacenie niezbędnych wizyt lekarskich, wsparcie psychologa czy zakup niezbędnych leków.

Na początkowym etapie sprawy ubezpieczyciel zaproponował pani Marii zaledwie 15 000 zł świadczenia. Było to zdecydowanie za mało w jej obecnej sytuacji. Pani Marii pomogli eksperci z kancelarii odszkodowawczej, którzy wywalczyli dla niej dodatkowo 65 000 zł. Łącznie matka otrzymała 80 000 zł zadośćuczynienia.

Tags: , , , , , , , , , , , ,