Pan Grzegorz w swojej wsi słynął z tego, że był osobą niezwykle uczynną, chętną do pomocy w każdej chwili. Tak też było tego pechowego dnia, kiedy sąsiad poprosił go o spojrzenie fachowym okiem na dach obory. Była w kiepskim stanie po wichurze. Pan Grzegorz wziął drabinę i ochoczo ruszył ze wsparciem.

Niestety, gdy wszedł na dach wiaty, stojącej tuż obok obory, ten nagle zapadł się. W efekcie mężczyzna spadł z wysokości 6 metrów na betonową posadzkę, na domiar złego, zahaczając przy tym o kombajn. Na skutek wypadku pan Grzegorz doznał stłuczenia płuc, złamania łokcia, prawego biodra oraz wielu złamań miednicy. Lekarze natychmiast po przewiezieniu go do szpitala podjęli decyzję o operacji.

Mężczyzna po powrocie do domu mógł jedynie leżeć. Wymagał ciągłego wsparcia żony w podstawowych czynnościach. Kobieta sama musiała zajmować się także ciężką pracą w gospodarstwie. Do dziś 41-letni pan Grzegorz musi się stale oszczędzać, nie może ciężko pracować w polu i przy doglądaniu zwierząt. Wykluczony jest też sport, który do tej pory uwielbiał. Zdaniem lekarzy mężczyzna nigdy nie powróci do pełnej sprawności. Ma 45% trwały uszczerbek na zdrowiu.

Ubezpieczyciel gospodarstwa rolnego, w którym pan Grzegorz pomagał sąsiadowi, początkowo odmówił wypłaty odszkodowania. Mężczyzna skorzystał z pomocy kancelarii odszkodowawczej, która wywalczyła dla niego aż 95 000 zł. Pieniądze te choć w części zrekompensują mu poniesioną krzywdę oraz będą zabezpieczeniem finansowym dla wciąż trwającej rehabilitacji czy zakupu niezbędnych leków.

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,